|
Translate this site: |
Blog > Komentarze do wpisu
Granica istnienia...
Powieki byly ciezkie, poruszaly sie na galkach jakby oblepionych piaskiem, cialo obolale, owiniete w wilgotne od potu lachmany, dlonie pulsowaly bolem, kostki spuchniete, kolana zdretwiale. Dookola cisza. W tamtej chwili bylem gotow wypic chocby zapieniona, brudna wode po kompieli z cyjejs wanny. Brnalem po kostki w piachach Wadi Rum, pchajac 260 kilogramowy ciezar. Nie mialem pewnosci, czy jestem w pelni wladz umyslowych, lecz mialem pelna swiadomosc, ze docieram do granicy bytu, gdzie juz maci sie umysl i zamiera cialo. Niepodobna dostrzec tej linii za ktora postanowienia przynosza tylko zgube, a swiadomosc jest nieodbijajacym prawdy majaczeniem. nastepna wydma i kolejna. Wszystko w tym sie miescilo, wszystkie stany istnienia, samotnosc, wielkosc, malosc wszystkie stany ducha, milosc, nienawisc, pragnienie, oczekiwanie konca, strach, bol fizyczny, cierpiaca swiadomosc, ze nie mozna przestac, trzeba trwac w cierpieniu, tesnota za cieniem, nadzieja ze juz niebawem... Wadi Rum Jordania U Atika nieudana proba naprawy uszkodzonego sprzegla. Ciesze sie ze zyje :) a co bedzie dalej to zobaczymy moze poslubie zamaskowana kobiete i osiade na pustyni jak prawdziwy Beduin ;) wtorek, 29 września 2009, stringersik
|
Orientalne masz zachcianki.Panienek się zachciało, znaczy się dobrze z Tobą ;-D