|
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Fantastyczna histora
Fora
Foto z podróży
Sponsorzy
Szczególne Podziękowania
Translate this site: |
wtorek, 08 grudnia 2009
Podliczenia...
Pokonaliśmy z Elwoodem prawie 18 tys/km. Odwiedziliśmy 16 krajów, poznaliśmy wielu wspaniałych ludzi i inne motory (skutery). Koszt poniesiony to 800 funtów szterlingów oraz 1000 dolarów (jedzenie, hotele, paliwo, zepsute sprzęgło, vizy i takie tam duperele). Nie liczę tu zakupu Navigacji oraz aluminiowych kufrów ponieważ będą służyły jeszcze pewnie nie jeden raz. Nie liczyłem także przygotowania Elwooda do podróży ponieważ tym zajął się Tomek z www.motocombo.pl Chciałbym podziękować wszystkim którzy byli ze mną myślami, śledzili palcem po mapie, a przede wszystkim wspomogli dobrą radą i pomogli finansowo kiedy byłem w kropie. Dziękuję że jesteście. Mam nadzieję iż już niedługo zabiorę was w kolejną podróż, i to nie sam tym razem :)
wtorek, 20 października 2009
Samookreślenie...
Trzydziestoparoletni już dzisiaj, z bolacymi plecami i rwą w prawej nodze zaczynam nieco powątpiewać w swoją niezniszczalność, lecz nadal przeświadczony o sprawności i sile, świadomy ale wciąż niezbyt skłonny do uznania wszczepionych wad charakteru, jeszcze nie rozpamietujacy przeszłości, pogodzony z czasem i ograniczeniami, nieubłaganie ubywaniem czasu i energii, podchwytujący inicjatywy, potrafiący poskromić niecierpliwość, snujący plany, choć nauczony żyć chwilą, nie obwiniajacy nikogo i niczego, wolny od żalu i losu, leków i strachów, żałujący za grzechy, wybaczający i próbujący zrozumieć, wolny od gwałtonych pragnień, chęci posiadania, przywłaszczania, nieskrępowany w myślach, nieuznający tabu, otwarty na idee, obojetny na uciążliwości fizyczne, odporny na psychiczne, nie uznający depresji i załamań, wszystko jedzący nie nadmiernie łakomy, umiarkowanie dbały o wygląd, zamknięty w sobie, nie ujawniający emocji i uczuć choć ich nie pozbawiony, oszczędny w słowach, trudny we współżyciu, niezdolny o gwałtownych porywów i nigdy nie tracący z oczu tej zasady, że podróżnik życia winnien być w swej świadomości bezkształtny, wolny od wyobrażeń swej osoby, kierujący się instynktem... Miała to byc podróż w celu samookreślenia, pozwoliła mi jedynie poznać lepiej samego siebie, przynajmniej tak mi sie wydaje. Nadal jednak nie wiem co bym chciał w życiu robić, może trzeba w dłuższą drogę wyruszyć? Więcej już zdjęć tu nie będzie, zapraszam jednak do galrii, podpisy dopiero powstają ;) http://picasaweb.google.com/onthemove.dnx/BaKanyKaukazBliskiWschod2009#
piątek, 16 października 2009
Wrażenia
Pierwsze spostrzeżenie po wjeździe do Albanii to brud, smród i ogolnie bieda. Jestem nieco na siebie zły za to ze w ogóle tu przyjechałem. Jakiś kryzys??? Stracone ponad dwie godziny na granicy. Jednakże jak szybko może się zmienic człowiecze nastawienie. Wystarczy zaledwie zachodzace slońce nad morzem i wiodąca wzdłuż asfaltowa droga, wiatr we włosach. Tylko ja i droga. Noc potrafi najbrzydsze i najbrudniejsze miasto zamienić w kolejny cud świata. Leżę w pokoju na starym rozpadajacym sie lużku, pod sufitem leciwy wiatrak cieżko mieli gęste, parne powietrze. Swym skrzypiacym głosem, opowie mi historie tego miejsca, niczym obrazek wydarty z Casablanki. Pierwszy dzien w Albanii Jeszcze w Grecji, mily lecz samotny wieczor na plazy przy oliwnym sadzie. Szkoda iz surowe oliwki nie nadaja sie do jedzenia. Troszke skromnie ale wystarczajaco, pomidor cebula i chlebek oczywiscie cerwezy nie moglo zabraknac. Meteora - Grecja, jeszcze cieplo. Niewiele bedzie zdjec z Albanii poniewaz jak widac prawie caly czas padalo. Czuc juz zblizajaca sie zime. Juz w Chorwacji, przestalo padac ale zaledwie 8 stopni a za dwa dni ma byc jeszcze gorzej, kierunek dom. Uwielbiam miasta noca szczegolnie te stare z waskimi uliczkami, malymi przytulnymi knajpkami i tym specyficznym klimatem. Ostatni rzut oka na morze Srodziemne i czas ruszac do domu, zima przyszla. Jak mawiaja rybacy przyszla Bora (wiatr)
czwartek, 08 października 2009
Samotnosc???
Poraz kolejny odkrylem stan osamotnienia i owo przekonanie iz wszechswiat dzieli sie tylko na dwoje: ja i reszta, Ja jadro, i to co na zewnatrz,dookola. Postawiony wobec nieodwracalnosci rozdzialu, juz nie cofalem sie przed jego zrozumieniem, wnikalem wen calym soba i okazalo sie wtedy, ze stan opuszczenia, zrozumiany do glebi, przynosi ratunek miast unicestwienia. Moje cialo dowiedzialo sie iz opuszczone i wydzielone jest zrodlem sily. Odosobnienie znalazlo sie bowiem naprzeciw calemu swiatu, a to znaczylo iz jest w stanie ten ciezar zrownowazyc. Skoro mam w swej swiadomosci odbicie wszystkich rzeczy, a jednak trwam, nie ulegam chaosowi, anichilacji, zmiazdzeniu, to znaczy iz posiadam moc panowania nad wszystkimi innymi silami. Samotnosc nie jest zabujcza, nie jest sila niszczaca. Przeciwnie. Przyjeta i zrozumiana staje sie podpora, okazuje sie sila przy ktorej sily czerpane z innych zrodel sa zaledwie odmianami innych slabosci. Jej odrzucenie jest rowne zaprzeczeniu sobie, bo jest wystapieniem przeciwko innemu istnieniu. Widok na Jerycho, podobno to wlasnie z ktoregos z tych wzgorz Mojrzesz zobaczyl ziemie obiecana. Nocleg w wymarlym miescie, sam bym sie tam nie przespal ale z Wyprawa 125 bez zadnych obaw :) Kapadocja - i wlasnie tak sie robi pomidorowe. Chyba wszyscy rozpoznaja to miejsce :) Ps. Nıestety kolejny mamndat stara sprawa ze sprzeglem i glod zaczyna zagladac w oczy. Jezeli chcielibyscie wspomoc moja podroz bede bardzo dzwieczny. Elwood nie moze byc glodny ;) przed nami jeszcze pare tysiecy kilometrow do pokonania. Numer konta kazda zlotowka sie przyda. Dziekuje. M-Bank 85 1140 2004 0000 3502 5594 0072 Daniel Radacz ul. Wiosny Ludow 24/28 71-471 Szczecin
sobota, 03 października 2009
Dlaczego to robie
Wdychalem suche powietrze i nie znajdywalem rozpoznywalnego zapachu. Coraz watpliwsze byly zwiazki ze swiatem. Ludzie czesto mnie pytaja dlaczego wchodze na wysoka gore czy jade na pustynie, przeciez mozna bezpiecznie plezec na plazy. Nie musze tego robic! Gwalcic instynkty krzyczace nie! Ale robie to aby poznac czy poza nimi istieje jeszcze cos innego. Jesli kazdy krok ma byc swiadomy, instynkty sa przeszkoda. Musza byc tropione. I potrzebne jest wchodzenie bo nie poznano innego sposobu wyzwolenia sie od tego co jest atawistyczne i wrodzone. Niewiedza to niewiadome, niepoznane a ja musze tam przeniknac, poznawac wszystko do ostatniego kamienia... Tak wyglada nowe sprzegielko za 300 baksow, nie bede mial za co wrocic do Polski. Pierwszy raz w zyciu wmienialem sprzeglo, zeby to jeszcze nie byl Elwood tylko jakis inny motor ;) Ponwnie w drodze - pustynia Arabska tym razem jednak juz po asfalcie :(
wtorek, 29 września 2009
Granica istnienia...
Powieki byly ciezkie, poruszaly sie na galkach jakby oblepionych piaskiem, cialo obolale, owiniete w wilgotne od potu lachmany, dlonie pulsowaly bolem, kostki spuchniete, kolana zdretwiale. Dookola cisza. W tamtej chwili bylem gotow wypic chocby zapieniona, brudna wode po kompieli z cyjejs wanny. Brnalem po kostki w piachach Wadi Rum, pchajac 260 kilogramowy ciezar. Nie mialem pewnosci, czy jestem w pelni wladz umyslowych, lecz mialem pelna swiadomosc, ze docieram do granicy bytu, gdzie juz maci sie umysl i zamiera cialo. Niepodobna dostrzec tej linii za ktora postanowienia przynosza tylko zgube, a swiadomosc jest nieodbijajacym prawdy majaczeniem. nastepna wydma i kolejna. Wszystko w tym sie miescilo, wszystkie stany istnienia, samotnosc, wielkosc, malosc wszystkie stany ducha, milosc, nienawisc, pragnienie, oczekiwanie konca, strach, bol fizyczny, cierpiaca swiadomosc, ze nie mozna przestac, trzeba trwac w cierpieniu, tesnota za cieniem, nadzieja ze juz niebawem... Wadi Rum Jordania U Atika nieudana proba naprawy uszkodzonego sprzegla. Ciesze sie ze zyje :) a co bedzie dalej to zobaczymy moze poslubie zamaskowana kobiete i osiade na pustyni jak prawdziwy Beduin ;)
piątek, 25 września 2009
Dom nad swiatem
Siedzac w swym zoltym domu nad swiatem obserwuje zasypiajace w dole miasto. Dobiegajacy z oddali szum ulicy, spiewajace minarety. Jedyny zapach jaki czuje to swierzo zaparzona kawa wymieszana z duszna wonia dziko rosnacych ziol. Mam nadzieje iz swieta gora okaze jutro swe pelne oblicze. Widze male swietliki schodzacych zdobywcow. Pewnie marza teraz o kawie. Podnorze Araratu Jeszcze w Armenii ale widok naprawde przyciagajacy, chyba sie zakochalem, mysze ja miec.
A tak sie jezdzi prosze ja was w Turcji, bylo zimno jak diabli, padal deszcz i jest to na wysokosci 2400m n.p.m., a do najblizszej wiochy jakies 70km, nie wiem co ta babinka tu robila :)
A tego typu wynalazki mozna spotkac w Syryjskich hotelach ;D specjalnie dla turystow z europy Tak sie spi tez, nie tylko hotele, choc sa bardo tanie. Nad Morzem Martwym. Choc bardziej przypomina jezioro, -379m p.p.m A tak sie w nim plywa a w zasadzie unosi, pierwszy raz w zyciu widzialem platki sniegu w wodzie ;) Jazda po pustyni w moim wykonaniu wcale nie przypomina rajdu Paryz - Dakar. chyba musze zmienic konia na jakiego wielblonda ;)
niedziela, 20 września 2009
Tesknota
Tesknie za rzeczami normalnymi, codziennymi. Moja samotnosc, beznadziejna proba nie bycia turysta. Jestem kims spoza. Podgladaczem zycia. Poprzez jedzenie, ubranie i zachowanie jak tubylcy, probuje byc jednym z nich. Nieudane beznadzıejne proby. Jestem wiec samotny z ta swoja swiadomoscia bycia kims sztucznym, nieprawdziwym, nierealnym, kims udajacym. Gori miejsce urodzenıia Stalina. U nas takıch jarmarkow juz nie produkoja ;) Mıejsce spoczynku rumakow :) w pıerwszym planie Ellwod a drugım krolowa Dariusa i Jane z Tajlandii, szwendalem sie z nimi przez pare dni. Darius z pochodzenia Polak ale wychowal sie w niemczech pozniej wyjechal do Tajlandi gdzie poznal swoja Jane urodzona Tajke i tak sobie teraz przez swiat jada. Ona wydaje sie byc bardziej motocyklowa niz on. Jutro kierunek Syria powoli mam dosc deszczowych i zimnych klimatow Gruzji i Armenii
niedziela, 13 września 2009
Wedrowcy...
Wendrowcy szukaja zawsze samotnych drog, zadnego dnia nie zaczynaja tam gdzie zakonczyli poprzedni, zaden wschod slonca nie zastaje ich tam gdzie pozegnal zachod. Nawet gdy ziemia spi, oni czuwaja w swej wedrowce oddaja sie wichrom ktore rozsiewaja ich poswiecie.
Takie przypadki w nieoswietlonych tunelach to na terenie gruzji zecz normalna, i ciekawe ze nawet jak je chcesz najechac to nie wykazuja za bardzo checi do przemieszczenia.
Plaza w Batumi zaraz obok plantacje herbaty, strasznie goraco.
Panowie z policji Tureckiej byli nieugieci, nie mowili w zadnym ludzkim jezyku oprocz tureckiego, Mandacik tez nie maly za taki niewielkie przekroczenie 70/138. Na odchodnym powiedzialem im kilka niemilych slow oczywiscie szeroko sieusmiechajac, choc tyle bede z tego mial ;) Zada zimny wiatr w roznych miejscach roznie zwany, przynoszacy zawsze ten sam dreszcz.Wciskam sie w cieply spiwor, chcialbym aby ta chwila trwala wiecznie. Lecz kogosmi mi tu brakuje.
wtorek, 08 września 2009
Patrze na swiat sercem...
Podczas podrozy z Wojtasem i Aga zauwazylem jak kazde z nas calkiem ma inne pojecıe wakacji i odpoczynku. Wojtas chcıalby jechac i czerpac przyjemnosc z mijanych obrazow, kontemplowac. Aga chcıalaby zwiadzac, zabytki i tym podobne. Troszke uogolnilem, sorry. :P U mnie w podrozy nie chodzı o zwiedzanie, poznawanıe danego kraju, to juz zrobiono. Chodzi raczej o poznanıe samego siebie na tle kraju i sytuacji w jakich sie znajduje. Uwielbıam obserwowac znajomych jak zaczynaja swoja podroz i jak stopniowo zaczynaja sie rozwijac, nnie karzdy jest do tego stworzony, ale ci odpowiedni ktorzy tego sprobowali... coz nie wyobrazam sobie ich na dwu tygodniowych wakacjach nad morzem.Chcialbym byc jak ci ktorych spotykam na swej drodze, ktorzy sa tak krzepcy iz moga wypic wiadro wody z rynsztoka i nie zachorowac, japia jezyki jak jakies infekcje, nie przyciagaja uwagi groznego przedstawiciela strazy granicznej, ktorzy potrafia wtopic sie w tlo i byc Turkiem w Turcji, Hıszpanem w krainie Baskow...Od czasu gdy wyruszylem w swoja podroz czuje niezmiennie iz jezdzenie po swiecie warte jest wszelkich kosztow i poswiecen. To zdjecie oznacza iz przekroczylem juz bosfor.
|